« I'm back:D | Main | Niekonsekwencja, czyli krótki wykład z limitowej ekonomii»
No i stało się. Oficjalnie zostałem graczem Pot Limit Omaha. Na razie w wersji Hi, z czasem dojdzie Hi/Lo, bo podejrzewam, że to jest dopiero akwarium. Nie zamierzam porzucać FL oczywiście, ale jednak priorytetem jest PLO, zależy mi na jak najszybszych postępach i jak najszybszym dojściu z moimi umiejętnościami do PLO200. To jest postanowienie ostateczne:D Pogram też trochę NL HU, bo chcę powoli rozwijać umiejętności gry w duelach, ale tu nie ma takiego parcia na wyniki, raczej rekreacja i przygotowanie do grania PLO w wersji HU.
Myślę, że zmiana dyscypliny mi pomoże, zauważyłem u siebie pewną zależność, a mianowicie bardzo lubię nowe wyzwania, ale tylko w początkowej fazie. Lubię coś zaczynać, uczyć się podstaw czegoś nowego, a gdy trochę w tym posiedzę, tracę kompletnie zapał. Okryłem to już dawno podczas grania w różne komputerowe gierki typu niesamowite Heroes of Might and Magic 3, gdzie najbardziej interesowało mnie zawsze początkowe rozbudowywanie bohatera i zamku, a gdy już to zrobiłem, nie chciało mi się kompletnie walczyć z przeciwnikiem. Podobnie jest w pokerze, ale nie może być tak dalej, dlatego sam na sobie wywieram presję, by jak najszybciej się rozwijać i nie stracić zapału. Pożyjemy zobaczymy. Wystartowałem z PLO20 na ipoker, ugrałem 3,5BI na jednym stole i porzuciłem ten poziom:D Najszybszy awans w mojej karierze. Teraz gram PLO50 na ipoker i Unibet, idzie całkiem nieźle, czeka się na nutsy i to na tym poziomie wystarcza. Żadnych blefów, poza cbetami od czasu do czasu, ludzie nie mogą się tu oprzeć sprawdzaniu setów, marnych stritów czy kolorów. Tylko w czasie pisania tego bloga +3BI:D Jeszcze kilka i atakuje PLO100, gdzie pewnie zostane na dłużej. Wrzuce screeny, jak tylko zorganizuję jakiegoś trackera do Omahy.



