Dzisiejszy wpis będzie o moich planach grudniowych, a w zasadzie to braku koncepcji na jakiś określony plan:) O co chodzi ? Nadal nie wiem czy brać udział w wyścigu po 1k$ w grudniu. Zastanawiam się także, czy wyrabiać status Supernova na PokerStars (brakuje mi 32kVPP). Zastanawiam się czy jest sens takiego wielkiego grindu w grudniu bo może się okazać, że od 22 czy 23 grudnia do końca roku w ogóle nie będę grał. No i niestety wysiłek 22 dniowy może pójść po części na marne. Nadal nie wiem co będę robił w sylwestra (być może wyjadę na kilka dni w góry) sam nie wiem...
Poza tym kompletnie brakuje mi motywacji do gry w ostatnich dniach. Mogę robić wiele rzeczy ale nie grać w pokera, po prostu nie chce mi się, może to się zmieni niebawem. Sam nie wiem co jest przyczyną tego, że straciłem chęć do gry ... Może dlatego, że poznałem ostatnio zajebistą dziewczynę ;)Być może odzyskam motywacje do gry i najlepiej byłoby jakby to się dzisiaj zdarzyło:P. Zaraz idę na trening tzn. będę biegał, a następnie pójdę na siłownie. Jeszcze chwile pogadam z maggmanem i może to coś pomoże;)(gratuluje mu ostatniego wpisu w blogu-jest dobry) Na uczelni nic ciekawego się nie dzieje, poza tym, że mam w plecy koło z termodynamiki i to chyba najpoważniejsza rzecz jeśli chodzi o moje zaległości.
Jeśli chodzi o stawki na jakich myślę o gridowaniu w grudniu to od 3/6 do 10/20 $. Jeśli wygram promocje i grudzień zakończy się sukcesem to od stycznia przechodzę na 15/30$.
PS Niebawem zostanie wypuszczona seria moich 10 filmików (sessionreview także się znajdzie wśród nich).
Pozdrawiam
Panadol
Dzisiejszy wpis będzie o pokerze (nowość:)) W ostatnim miesiącu grałem na stawkach 10/20 $ i po 15 k rąk miałem 3bb/100 lecz niestety w ostatnim tygodniu dopadł mnie swing i straciłem ponad 200 BB na różnych poziomach (od 3/6 do T/20). W tej chwili mój winrate na 10/20 $ wynosi 1bb/100. W związku z grudniową promocją na PokerStrategy („ozdoby choinkowe”-czy jakoś tak) zastanawiam się czy nie zrobić miesiącu lekko pod rakeback. Miałem już nie grać pod rakeback, ale oferta jest kusząca i do zgarnięcia dodatkowy 1k $. Jestem ciekawy jaka będzie rywalizacja o pierwsze miejsce... Myślę, że będzie dużo trudniej niż było w lutym tego roku, gdzie wtedy wyskoczył bobo34 i był moim najgroźniejszym konkurentem i trochę mnie postraszył ;)
Muszę się pochwalić, że w ostatnim miesiącu na poziomach 5/T i 10/20 grałem min. z „Obywatelemg”, „Kobeyardem” oraz „Góralem”. Ogólnie „Góral” oraz „Obywatelg” niczego specjalnego nie prezentują w Fixed Limit, ale za to Kobyard jest mistrzem tej gry, chociaż przy moim stoliku za dużo nie pokazał bo chwilę tylko grał. Kobeyard gra na poziomach 300/600$
Na zakończenie dodam, że przeklinam Poker Stars ponieważ na tej platformie jestem już jakieś – 7k $ do tyłu :D Na szczęście na innych idzie lepiej, a w zasadzie na ipoker.
Pozdrawiam
Panadol1
W poniższym wpisie znajdziecie wszystko to co się działo kilka dni przed zlotem PS-a i kilka dni po... Jest to wszystko związane z pobytem Simoo w Polsce. Wszystko zaczęło się w środę 22.10.2008 r.
Wszyscy (ja, maggman i damianpat) przed spotkaniem zadawaliśmy sobie pytanie „jak wygląda Simoo i Jacek ?” Jako, że Szymona poznaliśmy pierwszego więc o nim najpierw (Jacka poznaliśmy dopiero w piątek). Pierwsze wrażenie Szymon zrobił dosyć dobre... Jest nawet przystojny i dobrze by z nim się chodziło na dziewczyny:). Nawet jest trochę inteligentny ; )
DZIEŃ 1 – 22.10 (impreza na Piotrkowskiej)
Wszystko zaczęło się w środę 22.10.2008 r. kiedy to po raz pierwszy spotkaliśmy się z Simoo (ja Maggman i Damianpat). Spotkaliśmy się o godzinie 18:00 na Piotrkowskiej w „Roosterze” (kelnerki tam chodzą w miniuwach z gołym pępkiem). Wszystko było ustawione pod Simoo, który wcześniej powiedział, że bardzo mu się podobają polskie dziewczyny :D
Zaczęliśmy dosyć łagodnie tzn. od Okocimia mocnego... Później wpadłem na pomysł, żeby zamówić cztery „50-tki” Finlandii :P Oczywiście w miarę upływu czasu kolejne „50-tki” zaczęły się wlewać do naszych gardeł + oka mocne (wybuchowa mieszanka). Wypiliśmy około 7-8 „50-tek” wódki + po kilka piw na głowę (najwięcej Damian wypił - później okazało się to zgubne dla niego:P). Następnie wyszliśmy chwiejnym krokiem z lokalu, aby udać się do „lizardu” (około 22:00 – dokładnie nie pamiętamy:D).
W lizardzie „szybko” zapoznaliśmy się z obsługa lokalu tzn. p. Anią :D Szybko coś zamówiłem tzn. cztery „50-tki” i cztery piwa + 2 x gyros. Tego wieczoru była chyba Liga Mistrzów w TV na telebimie w lokalu. Nie pamiętam już kto grał, ale wiem, że Simoo był zainteresowany tym faktem i kilka minut oglądał mecz. Niestety 5 minut przed zakończeniem spotkania kanał na którym był mecz został przełączony na jakiś koncert który odbywał się LIVE w tym lokalu. Ja oburzony tym faktem poszedłem do barmana by grzecznie poprosić o przełączenie kanału na którym jest mecz, ponieważ jest to bardziej interesujące :) Barman na mnie się dziwnie spojrzał i powiedział, że jest to niemożliwe... Ja niezrażony tym niepowodzeniem poszedłem do p. Ani by poprosić ją o to samo, lecz niestety i tym razem nie udało się :D
Niedługo potem rozpoczął się koncert damianpat, który stał się gwiazdą tego wieczoru. Gdy wróciłem do stolika po nieudanych wojażach z barmanami zobaczyłem Damiana śpiącego na stoliku przy rozlanym piwie :D (Damian w tym dniu rozlał i potłukł kilka szklanek piwa i kieliszków). Po dłuższej chwili Damian się obudził i postanowił pójść do łazienki. Największym problemem było to, że nasz stolik był na pierwszym piętrze, a toalety na parterze... Damian chciał jak najszybciej skorzystać z toalety, tak mu się spieszyło, że wyszedł przez barierki, a nie po schodach jak kulturalny człowiek :D Po czym wskoczył na stół, który był na parterze i poszedł sobie do toalety. Tą akcje nazwaliśmy „na małysza” Damian zniszczył stół (stół się przewrócił i roztrzaskał), podczas gdy nasz tłumacz i newsmen spokojnie wolnym krokiem poszedł sobie do toalety :D Niedługo po tym fakcie przyszła do nas p. Ania i powiedziała, że musimy coś zrobić z naszym kolegą bo będzie go musiała wyprosić :D Tym samym opuściliśmy lokal zostawiając napiwek za zniszczony stół.
Postanowiliśmy, że idziemy do Łodzi Kaliskiej (taki pub na Piotrkowskiej dla artystów w większości znany pub dla naszych userów po zlocie PokerStrategy). Zanim jednak tam doszliśmy, zatrzymaliśmy się naprzeciwko Grand Hotelu (jeden z ekskluzywniejszych hoteli w Łodzi), ponieważ zaczęliśmy prowadzić filozoficzne rozmowy na temat pieniędzy (wszystkiego nie pamiętam:D). Podczas tych rozmów Damian usnął na wielkiej doniczce w której był wielki kwiat, która stała na ulicy. Musze na dodatek powiedzieć, że Damiana bardzo raziło słońce (była jakaś 1-2 w nocy) ponieważ miał na sobie okulary przeciwsłoneczne PODCZAS DRZEMKI !:D
Dalsze wojaże kontynuowaliśmy w pubie „Łódź Kaliska”). W pubie Łódź Kaliska staraliśmy się nie szaleć, więc zamówiliśmy tylko po piwie i wdaliśmy się w jakieś gadki, których dokładnie nie pamiętam. Nagle podczas rozmów zniknął damianpat... Wszyscy zaczęliśmy się martwić gdzie on jest ? Maggman zaczął wydzwaniać po kolegach Damiana, czy czasem go nie ma z nimi. Niestety okazało się, ze nie ma go nigdzie. Zaczęliśmy się martwić i stwierdziliśmy, że wychodzimy i zaczynamy go szukać (lokal już zamykali, była 3 w nocy). Przy wyjściu z lokalu Damian nagle się pojawił ! Przyprowadził go miejscowy ochroniarz i powiedział „Niech Wam będzie wstyd za waszego kolegę, bo to co wyprawiał w łazience, przechodzi ludzkie pojęcie”. Damian miał wygląd neptyka. No i mogliśmy zrobić głęboki wydech, ponieważ znalazł się Damian i mogliśmy już iść. W między czasie jak wychodziliśmy Maggman powiedział do tego ochroniarza „sajonara” (nie spodziewałem się po nim tego:p). Po wyjściu z Łodzi Kaliskiej (właściwie po wyrzuceniu nas) poszliśmy do Sfinxa i tam zamówiliśmy jedzenie, piwa i wódkę:D – to już była przesada.
W Sfinxie Damian nagle się obudził z letargu i powiedział „Co robiliśmy przez ostatnie 4 h ?” Szybko opowiedzieliśmy mu co się działo, oraz co robił. Na dodatek do tego wszystkiego Damian w Sfinxie zaczął podrywać kelnerkę. Niestety nie szło mu, ale bardzo się starał ;). W sfinxie także szybko nas wyprosili (5 w nocy). Postanowiliśmy, ze wracamy do domu. No i niestety... to nie było takie łatwe:D Droga do domu trwała całą wieczność. Damian z Simoo wsiedli do taksówki i pojechali w druga stronę niż ja z Maggmanem.
Ja wracałem pociągiem z Maggmanem do domu. Niestety podczas podróży przysnęło się nam, a szczególnie mi. Spałem jak kamień. Konduktor i Maggman budzili mnie około 7-8 minut. Konduktor ponoć bardzo grzecznie mnie prosił o bilet przez pierwsze 3 minuty, później zaczął mnie szturchać i mówić „Panie obudź się, zaraz wysiadasz i pokaż bilet!”. Ja tego nie pamiętam, ale Maggman mówił, że nie pokazałem biletu konduktorowi tylko DOWÓD OSOBISTY ! :D Kanar już dał sobie spokój z moim biletem, stwierdził, że chyba nie ma sensu prosić mnie o tak wielkie rzeczy.
Gdy już wysiedliśmy na stacji, zaczęła mnie bardzo boleć głowa, w zasadzie coś od środka chciało ją rozerwać, nie mam pojęcia co to było, ale to coś niszczyło mnie z każdą mijającą sekundą. Ibuprom wciąż był daleko. No i w końcu udało się ! Wszedłem do domu wziąłem 2 pastylki najbardziej pożądanego leku w tym momencie i poszedłem spać. Była 6 rano, a chciałem zdarzyć na zajęcia na 8:30 :D
DZIEŃ 2 – 23.10 (Kac tysiąclecia)
W domu po imprezie byłem o godzinie 6:00 (pijany w sztok z MEGA bolącą głową). Miałem jakaś godzinę snu, żeby zdążyć na zajęcia na 8:30. Jak wiadomo w takich sytuacjach, rzadko to się udaje : P w związku z czym spóźniłem się i dojechałem na 11:00. Spóźniłem się na laboratoria z przedmiotu „maszynoznawstwo” Wszedłem na zajęcia i się spytałem czy mogę dołączyć do grupy i uczestniczyć na zajęciach. Prowadzący laboratoria odpowiedział „proszę bardzo, tylko musi Pan nadrobić zaległości z poprzedniej godziny, zaraz do Pana dojdę i wyjaśnię kilka rzeczy”. Ja sobie myślę „świetnie!”, po czym usiadłem między dwoma kolegami i zrobiłem głęboki wydech... W tym momencie zdarzyło się coś, czego się nie spodziewałem... Obaj z nich zatkali nosy, zrobili kwaśne miny i powiedzieli „Stary co Ty wczoraj piłeś ? Śmierdzisz okropnie, zrób cos z tym, albo wyrzuci Cię gościu z zajęć!” Wtedy pomyślałem sobie „o kur...” fakt jest niedobrze. Od razu bez wahania wyszedłem z sali napić się red bulla zjeść pączka, wypić Tymbarka i zjeść orbitkę. Jak już to zrobiłem było dużo lepiej z moim oddechem i mogłem „w miarę” rozmawiać w bliskiej odległości z Profesorem :D Po zajęciach była chwila wypoczynku.
Wieczorem ponownie spotkaliśmy się w tym samym gronie co dnia poprzedniego (tym razem bez alkoholu – nikt nie mógł patrzeć na niego poza Damianem:D). Zjedliśmy pizze i wypiliśmy najdroższa cole w życiu :)
Dodam tylko, że Simoo i Damian podrywali cały czas barmanki i kelnerki, ale niestety nie szło im to, bo wszystkie leciały na mnie ;P
DZIEŃ 3 - 24.10 (Prolog do spotkania „PS-a” i przyjazd Magica wraz z Dariolysy)
W piątek (dzień przed zlotem PokerStrategy) umówiliśmy się z Jackiem, Simoo, Walderamem, Magiciem, Dariolysy z Gumą i Kingston na piwo w Silverscreen. Spotkanie zaczęło się o 20:30. Miałem przyjemność poznać min. Jacka (ma wypisane na twarzy mam ADHD i jestem hazardzistą) ;) – do tego Jacek się spóźnił. Poza Jackiem wreszcie spotkałem Walderama, z którym wiele razy już rozmawiałem online, oraz Gume33 i Kingston. Spotkanie przebiegało w kulturalnej atmosferze :D Zastanawialiśmy się, czy pójść na piwo czy do kasyna? Wybraliśmy kasyno... W kasynie Jacek próbował namówić min. mnie, Simoo, Maggmana do gry w pokera przeciwko kasynu... Jak wszyscy dobrze wiemy to nie jest najlepszy pomysł najdelikatniej mówiąc... Dobrze wiemy, że nikt nie ma szans wyjść na + z gry w pokera przeciwko kasynu. Jacek powtarzał nam „Wy nie dacie rady ? Takie łby pokerowe ? mastachy ? niemożliwe ...”. Doszło do tego, że tylko pospacerowaliśmy sobie po kasynie popijając darmowe driny z alkoholem(uwaga : Jacek chciał zamówić bezalkoholowego coś... musiał zapłacić 5 zł). Podczas gdy my się dobrze bawiliśmy w kasynie, w pewnym momencie zjawił się Magic z Dario. Muszę powiedzieć, że rozwalili całą imprezę. Wszyscy pouciekali z kasyna ma widok Magica i zostali sami krupierzy (Dario był w porządku, ale niestety kumpli się nie wybiera Dario ;p). Postanowiliśmy, że nie będziemy siedzieli sami w kasynie i pójdziemy na pizze. No i wyszliśmy z kasyna ... Poszliśmy na „pietrynę” i zjedliśmy coś i wypiliśmy też swoje :D
Po zjedzeniu pizzy Damian (najlepszy tłumacz na PS) zaproponował żebyśmy wszyscy poszli na imprezę (prócz mnie i Damiana był też Maggman, Simoo, Magic, Dariolysy, Guma, Kingston) Poszliśmy do ... „Heaven” :D Ludzi było pełno...(sporo niepełnoletnich). Magic nazwał to miejsce „łamaniem miednic” :P Szybko stamtąd wyszliśmy bez Gumy i Kingston. W końcu nadszedł czas powrotu do domu (około 2-giej w nocy). Simoo pojechał do hotelu a my wraz z Damianem, Maggmanem, Magiciem i Dariolysy pojechaliśmy do siebie. Ja gościłem u siebie Magica i Dario.
Gdy byliśmy już u mnie w domu, powiedziałem chłopakom, że czas iść spać bo mamy 4h snu. Musimy wstać przed 8:00 ponieważ zaczynamy w 0 sesji grę. Magic powiedział „ok., ale...” Wyjął ballantines i zaczęliśmy pić i grać cashowki u mnie w domu http://pl.pokerstrategy.com/forum/thread.php?threadid=14147 Skończyliśmy o 6 rano (wygrałem 2 buy-iny:D)
DZIEŃ 4 – 25.10 (Zlot PokerStrategy)
Niestety zaspaliśmy i nie zdążyliśmy na planowany pociąg (spaliśmy1.5 h a nie 40 min jak planowałem). Droga do Łodzi była męcząca, a my znowu byliśmy na wielkim kacu i do tego niewyspani. Niestety skutki były tego takie, że wszyscy szybko odpadliśmy z turnieju. Mnie wyeliminował Simoo, który trochę przyfarcił ;P i niestety pożegnałem się z turniejem. Godziny mijały, użytkownicy grali, a ja się męczyłem z moim kacem i niewyspaniem. W miedzy czasie poznałem kilku ludzi min. Mikidar, Axeld33 i Leonidas. Bardzo miło było ich poznać. Mikidar pozdrawiam Twojego syna, który jest mistrzem szachów. Mam nadzieje, ze będzie z niego dobry pokerzysta, chętnie go nauczę grać w Fixed Limit. W miarę upływającego czasu, zbliżała się trzecia sesja – czyli ostatnia. Ja już zacząłem się nudzić powoli, zmęczenie i kac również odrgywały duża rolę. Damian wpadł na pomysł „Panadol choć na Max Payna” Film wydawałby się fajny, ale stwierdziłem, że jednak chyba nie pójdę bo będę tylko spał na filmie :D. Gdy wszystkie sesje kwalifikacyjne w turnieju się skończyły, to poszliśmy wszyscy razem na obiado-kolacje. Tam nic specjalnego się nie wydarzyło, no może poza tym, że Jacek cały czas szalał za Śrubką ;).
Po powrocie do kasyna wszyscy zaczęliśmy pić i grać w karty. Ja zamawiałem bardzo dużo drinków ponieważ miałem bardzo dużo darmowych kuponów: ) Wszyscy się mnie pytali, ”Skąd masz te kupony ?” Ja powiedziałem „Jestem organizatorem tej imprezy i mam większa ilość kuponów” W rzeczywistości podchodziłem do recepcji i najzwyczajniej w świecie prosiłem o kolejne darmowe kupony (każdy z nich wart był 21 zł). Każdy mógł tak robić. Pomysł podsunął mi Damian, który wcześniej pojechał do domu, bo następnego dnia miał eliminacje do turnieju „1 z 10”. Odnośnie kuponów nawet Jacek się dziwił skąd tyle mam, mówił „Czemu ADHD ma tyle kuponów ?!”:D
Gdy kolejne godziny mijały, ja szukałem graczy którzy zagrają ze mną w Fixed Limit... Niestety nikogo nie odnalazłem i w końcu zagrałem na NL50 PLN. Wynik to 1buy-in do przodu, choć mogło być gorzej, ponieważ wszedłem w pierwszej ręcę ALL IN z T7 off !! i do tego ja nie zagrałem pierwszy all in tylko zrobiłem gorszą rzecz bo sprawdziłem już dwóch graczy, którzy byli all in (min. Śrubkę)! :)
Na koniec spotkania w kasynie, rozdawane były nagrody i muszę się pochwalić bo dostałem walizkę z żetonami do gry w pokera, Maggman również dostał...
Po zakończeniu turnieju udaliśmy się na imprezę, najpierw do Łodzi Kaliskiej, a później do Fanaberii. W Fanaberii pamiętam tylko tyle, że toczyłem z Leonidasem dyskusje na temat pokera i wypiliśmy po „małym”(pozdrawiam Leonidas – jedź z fishami równo) W ym samm lokalu Simoo lub River (nie pamiętam który z nich) zapoznał pewną rudą laskę, która zaprosiła nas do siebie do domu na imprezę:D Dziewczyna mieszkała na radogoszczu w Łodzi (kawał drogi od centrum), ale pojechaliśmy ...;) Jeszcze tak licznej ekipy wbijającej się na imprezę do bloku nie widziałem... Było nas około 20 chłopa :D
DZIEŃ 5 – 26.10 (Impreza na radogoszczu = palący śmietnik vel Stary niedźwiedź mocno śpi)
Po wejściu do mieszkania pewnej rudej dziewczyny, która zapoznaliśmy jakieś 45 min wcześniej zorientowałem się, że jest godzina 5:00 rano (po przesunięciu zegarków, czyli po staremu 6:00). Myślę, sobie „o kurde, jest już niedziela” Skoro mamy dzień Boży, to wypadałoby iść na stacje benzynowa i to uczcić. Wyszliśmy z częścią ekipy na stacje wraz z rudą dziewczyną - gospodynią, (druga połowa ekipy została w domu z jej siostrą). Droga na stacje byyyła potwornie dłuuuga... Szliśmy w jedną stronę około 30-40 min. Na stacji kupiliśmy to co było „niezbędne”;P i wio powrotem do M1 : D Niestety droga była długa, a zmęczenie narastało z każdą chwilą. Niestety było ono tak duże, że podczas marszu drzemałem. Nie było to bezpieczne:P Pierwsze ostrzeżenie pojawiło się w postaci wysokiego krawężnika i kołysanki w nogach:D, ale jak przyszło na trenera PokerStrategy wyszedłem z tego bez szwanku. Niestety kilka minut później nie było już tak różowo.. Ponownie zdarzyło mi się „zdrzemnąć” i niestety bezlitośnie wykorzystał to potwornie duży palący się od wewnątrz kosz na śmieci, jeju.... jaki to był smród... i śmiech Magica, Simoo i Maggmana, którzy byli za moimi plecami i oglądali całą akcje LIVE. Przyznam się szczerze, że ja tez się śmiałem całą drogę powrotną wraz z nimi... Jaki debil może uderzyć w płonący kosz na śmieci, stojący na chodniku i grający na limicie 10/20$ ? Magic przez dłuższy czas nie mógł tego zrozumieć ;)
Po kilkunastu minutach udało się dotrzeć na miejsce. Magic rozkręcał zabawę, a Simoo zaprzyjaźnił się z psem i się z nim bawił przez dłuższy okres czasu. Ja zacząłem usypiać i postanowiłem, że na mnie pora i pojechałem do domu ... Najgorsze było w tym, że miałem potwornie ciężką walizkę z żetonami (waży ponad 5 kg) i ciężko się z nią wracało. Po powrocie do domu spałem 22 godziny z jedną przerwą 2 godziną na kolacje i trening na PokerStrategy z Masterjarim : ).
DZIEŃ 6 – 27.10 (Pożegnanie Simoo) :((( :P
Wszystko skończyło się w poniedziałek w manufakturze. Poszliśmy na pożegnalne piwo oraz schabowego, którego Simoo tak bardzo pragnął tzn. poslkiej kuchni:D No i oczywiście wypiliśmy pożegnalne 50-tki wyborowej lemon. Pożegnałem Simoo wraz z Maggmanem i Damianem. Nie daliśmy sobie niestety buziaczka, ale naprawdę spędziłem kilka fajnych dni i trzeba przyznać, że towarzystwo Simoo było całkiem „spoko” ;)
Na zakończenie mojego wpisu mogę dodać tylko tyle, że czekam na kolejne spotkania i zloty PokerStrategy. Jeśli coś pominąłem, to proszę napisać to w komentarzach ! :)
Pozdrawiam
Panadol